czwartek, marca 18, 2010

colours of the wind

Nic tak silnie nie działa na mnie jak kolor, co zresztą parokrotnie już tu podkreślałem. Okazuje się jednak, że z biegiem czasu oddziaływanie to zmienia swoją formę. Wyraziste kolory rajcują mnie już zdecydowanie mniej niż kiedyś, choć nadal entuzjastycznie reaguję na łączenie kilku mocnych barw (najlepiej jeszcze takich, których "łączyć nie wolno"). Powoli jednak przesuwam języczek u wagi z kolorów, które krzyczą (a nawet wrzeszczą) na te bardziej stonowane, które budują nastrój swoim wyciszeniem. Bardzo dobrze zaczynam reagować na zabawy z różnymi odcieniami tej samej barwy. Wreszcie coraz przychylniej spoglądam na kolory pastelowe, rozmyte, mgliste, pudrowe, których wcześniej zupełnie nie zauważałem, myśląc o nich raczej w kategoriach braku koloru. W tym kontekście to, co robi z kolorami Jonathan Saunders działa na mnie bardzo silnie.

Wiosna 2008 - przełomowa kolekcja dla mojego myślenia o tym co jest, a co nie jest kolorem; mistrzostwo świata w kategorii wykorzystania bieli, która okazuje się tutaj kolorem niejednoznacznym, skomplikowanym, intrygującym, generującym osobną i osobliwą kolorystyczną gamę.






Wiosna 2010 - pastele w swojej życiowej formie i w kombinacjach, o których całe życie marzyły; czystość i prostota zastosowanych form okazuje się środowiskiem naturalnym dla tych kolorów, które błyszczą tu swoim wewnętrznym, zwykle niedostrzegalnym blaskiem.







Jesień 2010 - cieniowania w połączeniu z pomysłowym graficznym wzorem i wyraźnie wyodrębnionymi kolorystycznymi segmentami a na dokładkę wyrafinowane zestawienia matowości z połyskiem dają bardzo miłe dla oka wrażenia; kolory wchodzą w reakcje niemal chemiczne między sobą dowodząc jednocześnie, że nawet spora odległość, jaka może je dzielić w pudełku z kredkami nie jest przeszkodą w znalezieniu wspólnego języka - niektóre z nich odkrywają przy tej okazji (ku wielkiemu swojemu zaskoczeniu), że mają wspólne korzenie.









Zdjęcia pochodzą z portalu style.com

2 komentarze:

Robert pisze...

mowilem ze znajde :] i zapamietam :]
pozdrawiam bazylii :)

Wenden pisze...

Nigdy nie miałem do czynienia z tym nazwiskiem, jednak najnowsza kolekcja prezentuje się co najmniej interesująco.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...